Kiedy słowa nie wystarczają

PSYCHOTERAPIA TAŃCEM I RUCHEM, kiedy słowa nie wystarczają

Krystyna Ułamek

Psychoterapia tańcem i ruchem (DMT/DMP z ang. Dance Movement Therapy/Psychotherapy) zaliczana jest do nurtów zorientowanych na działanie. Według tego podejścia nasz świat wewnętrzny: myśli, emocje, wzory relacji wyrażany jest nie tylko werbalnie, ale także poprzez ruch, rysunek, muzykę, sny. Dlatego w procesie psychoterapii pracuje się poprzez zaangażowanie ciała, wyobraźni oraz refleksję nad tym, co się pojawia. Najprościej mówiąc DMT to wykorzystanie ruchu, tańca i kreatywności w relacji psychoterapeutycznej. I na wstępie zaznaczę: nie trzeba umieć tańczyć! Pogłębiając świadomość ciała i odkrywając znaczenie swojego ruchu uczymy się odczuwać, rozumieć i kształtować swoje życie.

Powrót do ciała umożliwia odczuwanie i wyrażanie swoich emocji, rozumienie siebie. Łącząc ruch ze słowem psychoterapia tańcem i ruchem wspiera emocjonalną, poznawczą, fizyczną, duchową i społeczną integrację.

Sercem DMT jest empatyczna relacja, która budowana jest i doświadczana poprzez słowa, komunikaty niewerbalne, ruch i proces twórczy. Bezpieczna i akceptująca relacja stwarza przestrzeń, w której możesz być bliżej siebie, dotknąć trudnych, bolesnych miejsc, ukoić to, co potrzebuje czułości i współczucia, zmienić schematy relacji, działania, reagowania. W procesie psychoterapii nie dostaniesz gotowych rozwiązań, a wsparcie w docieraniu do nich.

Ten stosunkowo nowy i jeszcze mało znany w Polsce nurt budzi wiele pytań i wątpliwości. Dlatego postanowiłam odpowiedzieć na najczęściej pojawiające się.

 

  1. Jak w praktyce wyglądają sesje psychoterapii tańcem i ruchem?

Sesje odbywają się raz w tygodniu, trwają 50 minut i poprzedzone są konsultacją. Czynnikiem leczącym, podobnie jak w innych nurtach, jest relacja psychoterapeutyczna. Podczas sesji rozmawiamy i poruszamy się. Często jest takie wyobrażenie, że my tylko się ruszamy. W praktyce, to od Ciebie zależy, ile czasu potrzebujesz na rozmowę, a ile na ruch. Mogą być sesje, podczas których będziemy tylko rozmawiać. Proponowane doświadczenia ruchowe zawsze są powiązane z tematami, które poruszasz podczas sesji. W procesie integrowania tego, co zostało wyrażone poprzez ruch wspólnie rozmawiamy o Twoich odczuciach, skojarzeniach, refleksjach. Mogę też podzielić się swoimi hipotezami.

 

  1. Jak to działa? Co daje ruch w procesie psychoterapii?

Nie chodzi tu o jakieś konkretne ruchy, a o czucie swojego ciała, słuchanie wewnętrznego głosu i kształtowanie swojego życia. Powrót do ciała, czucia, emocji pomaga w lepszym rozumieniu siebie.

DMT opiera się na założeniu, że ciało i umysł są ze sobą połączone i wzajemnie na siebie oddziałują. Już Zygmunt Freud zauważył związek pomiędzy emocjami, a ciałem. Współczesne badania neurobiologiczne potwierdzają te założenia. W ruchu może wyrażać się nasz świat wewnętrzny: nasze myśli, emocje, wzorce relacji, schematy działania. Często łatwiej je zauważyć i uświadomić sobie poprzez obserwację ciała, które – podobnie jak rysunki i sny – jest naszą bramą do nieświadomości. Poprzez ruch mogą być wyrażone bardzo silne emocje oraz trauma przechowywana w tkankach ciała. Ważna w procesie psychoterapeutycznym jest rozmowa z psychoterapeutą_tką o tym, co pojawiło się w ruchu. Umożliwia ona poznawczy wgląd (nazywany też „momentem aha”!), katharsis, czyli to, co do tej pory było ukryte, staje się klarowne. Aby w pełni zintegrować to doświadczenie potrzebna jest słowna refleksji, łączymy wtedy podświadomość i świadomość.

W procesie naszego rozwoju najpierw kształtuje się nasze ja cielesne. Allan N. Schore, neurobiolog, przytacza badania kliniczne, wg których rozwój jednostki następuje w relacji pomiędzy ciałem, umysłem, mózgiem niemowlęcia i opiekuna. Te procesy zachodzą też podczas psychoetarpii. Dlatego DMT stwarza możliwość oddziaływania na bardzo fundamentalnym poziomie.

Ciekawienie się tym, co wyraża nasz ruch i komunikuje nasze ciało pomaga nam być bliżej siebie oraz uświadamiać sobie to, co do tej pory pozostawało nieświadome.

Zmieniając w swoim ruchu nawet jeden element możemy w znaczący sposób zmienić swoje doświadczenie, wpłynąć na sposób budowania relacji ze sobą, z innymi, na to jak reagujemy. Poprzez ruch możemy oddziaływać na naszą sferę emocjonalną, myślową, poznawczą, społeczną i duchową.

 

  1. Czy trzeba umieć tańczyć? Mieć doświadczenie ruchowe?

Nie! Chodzi o odczuwanie, o ruch, czucie kinestetyczne, powrót do ciała. W DMT ruch jest rozumiany bardzo szeroko, jako oddech, postawa ciała, gest. Nie potrzeba tu żadnych dodatkowych umiejętności. Każdy z nas ma ciało i rusza się od czasów życia płodowego, na długo zanim pojawiła się pierwsza myśl. I nawet jeśli ktoś ma duże ograniczenia ruchowe, to oddycha, może wykonywać choć niewielkie ruchy. Chodzi o czucie ciała i odkrywanie znaczeń tych odczuć w kontekście swojej historii. A także wprowadzanie niewielkich zmian w ruchu i sprawdzanie, jak one przekładają się na życie.

 

  1. Czy terapeuta będzie mi proponował konkretne ćwiczenia?

Nie są to ćwiczenia, psychoterapeuta_tka będzie Cię zapraszał_a do doświadczeń ruchowych, których zamiarem jest zaangażowanie w spontaniczny ruch. Nie będą to sekwencje ruchowe, które trzeba powtórzyć. I nie ma tu dobrego lub złego ruchu. Istotne są Twoje odczucia, myśli, obrazy, skojarzenia i emocje, które mogą się w tym ruchu pojawić. Szukamy połączenia pomiędzy ruchem i Twoją obecną sytuacją, historią, czy trudnościami, z którymi się zmagasz.

Psychoterapeuta_tka może Cię zaprosić do eksplorowania jakości ruchowych, które są mniej znane lub lubiane przez Ciebie. Np. jeśli bardzo często Twoje ruchy są blisko ciała, możesz zostać zaproszona_y do doświadczenia ruchów, które są daleko od ciała. I potem wspólnie z terapeutą_tką możesz się przyjrzeć, czy to coś zmienia, wzbudza emocje, myśli, wspomnienia…, wnosi nową jakość. Nie ma lepszych i gorszych ruchów. Istotne jest, co to wnosi do Twojego doświadczenia.

 

  1. Czy w DMT wykorzystuje się mowę ciała?

Nie, psychoterapeuta_ka może korzystać z obserwacji i analizy ruchu, a to coś innego niż mowa ciała. To, co popularnie nazywa się mową ciała przypisuje określonym pozycjom, gestom pewne znaczenia, które są dość sztywno określone. Czyli na przykład skrzyżowane ręce na piersi będą oznaczały, że ktoś jest zamknięty w sobie. W analizie ruchu też przyglądamy się postawom ciała, gestom, szczególnie tym, które się powtarzają, ale bierzemy pod uwagę szerszy kontekst. Nie przypisuje się im odgórnie znaczenia. Szuka się powiązań między tym, co pojawia się w ciele z tematami psychologicznymi, historią danej osoby, obecną sytuacją. Ważne jest, jak ta osoba rozumie swój ruch i z czym go łączy. I tak skrzyżowane na piersiach ręce mogą być wyrazem np. chęci bycia przy sobie, podtrzymywania się, fizycznego odczucia zimna i wielu innych. Dla psychoterapeuty_tki analiza ruchu dostarcza wskazówek do formułowania hipotez, lepszego rozumienia świata danej osoby, nie do stawiania diagnozy. Osobiście opieram się na analizie ruchu w systemie Laban/Bartenieff Movement System.

 

  1. Czym różni się psychoterapia tańcem i ruchem od zajęć i warsztatów tanecznych, pracy z ciałem?

W psychoterapii najważniejsza jest relacją pomiędzy terapeutą_tką, a osobą w terapii. Najistotniejszym narzędziem pracy dla psychoterapeuty_tki jest empatia, wszystko to, co wydarza się na poziomie niewerbalnym. W procesie psychoterapeutycznym możesz spotkać się z podobnymi doświadczeniami ruchowymi, kreatywnymi, jak na różnych warsztatach. Różnica jest taka, że na warsztatach jest uprzednio przygotowany program, tutaj propozycje ruchowe terapeuty_tki wypływają z tego, co aktualnie dzieje się podczas terapii. Dzięki temu proces może być głębszy i bezpieczniejszy. Dlatego obecność terapeuty_tki jest niezbędna.

 

  1. Czy DMT jest osadzone w jakimś modelu teoretycznym?

Tak, psychoterapia tańcem i ruchem wyłoniła się z połączenia tańca współczesnego, psychoanalizy (już Freud zauważał związek między ciałem, a emocjami) oraz pracy z pacjentami niewerbalnymi na oddziałach psychiatrycznych. Psychoterapeuci tańcem i ruchem w swojej pracy korzystają z różnych podejść psychoterapeutycznych, co często wynika z indywidualnych preferencji danego terapeuty oraz potrzeb i trudności konkretnej osoby. W dużej mierze DMT opiera się na nurcie psychodynamicznym, a także humanistycznym, jungowskim, psychoanalitycznym, czy poznawczo-behewioralnym.

Psychoterapię tańcem i ruchem zalicza się razem z psychodramą, terapią Gestalt, terapią psychomotoryczną oraz bioenergetyką do nurtu psychoterapii zorientowanych na działanie, czyli takich, wg których nasz świat wewnętrzny wyraża się nie tylko werbalnie, ale także poprzez ruch, sny, rysunki, muzykę. W kwestii rozumienia rozwoju i funkcjonowania człowieka czasem sięga także po badania dotyczące neurobiologii.

 

  1. Jak narodziło się DMT?

Psychoterapia tańcem i ruchem narodziła się w USA w latach czterdziestych ubiegłego wieku. Na oddziałach psychiatrycznych zaczęto stosować terapię tańcem wśród pacjentów psychotycznych i autystycznych, z którymi kontakt werbalny był utrudniony. Dość szybko okazało się, że poprzez ruch można nawiązać kontakt z tymi osobami.

Jedną z prekursorek DMT jest Marian Chace, która naukę tańca rozpoczęła w wyniku zalecenia lekarskiego, aby wzmocnić mięśnie po urazie. Pracowała potem jako tancerka, choreografka, nauczycielka. Podjęła studia w Szkole Psychiatrii w Waszyngtonie, gdzie uczyła się pod kierunkiem znanej analityczki Friedy Fromm-Reichmann.

W swojej praktyce nie skupiała się na doskonaleniu technik, ale na osobie, z którą pracowała. W latach pięćdziesiątych terapia tańcem przeniosła się także do prywatnej praktyki, gdzie znalazła zastosowanie wśród osób zdrowych, które chciały rozwijać się poprzez terapię własną.

Gdy spojrzymy jeszcze dalej wstecz, zauważymy, że terapeutyczny, ekspresyjny, społeczny, duchowy wymiar tańca towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Taniec tworzył kulturę, pełnił funkcję budowania poczucia tożsamości zbiorowej, był pierwszą formą sztuki, a także łączył człowieka ze sferą duchową. Stanowił ważny element w kluczowych momentach życia jednostki i społeczności. W różnych tradycjach występują tańce weselne, żałobne, inicjacyjne, tańczono też przed bitwami i polowaniami.

Taniec współczesny, który wyłonił się na początku XX wieku (i jest jednym z fundamentów DMT), był wyrazem buntu wobec klasycznej formy tańca, powiązany z ideą, że taniec może być wyrazem życia duchowego człowieka, towarzyszył przemianom społecznym. „Taniec współczesny uzupełnił sztukę taneczną o nowe koncepcje: spontaniczności, autentyczności indywidualnej ekspresji, świadomości ciała, o szeroki zakres wyrażanych emocji oraz relacji interpersonalnych. Pionierzy tańca współczesnego ucieleśniali konflikt, rozpacz, frustrację oraz problematykę kryzysu społecznego. Częstokroć choreografie tańca współczesnego krystalizowały się w postaci znanej od wieków – w formie rytuału. Te kluczowe innowacje, będące istotą terapii tańcem, prostą drogą doprowadziły do jej narodzin” – Ingmar Bartenieff[1].

 

  1. Dla kogo jest psychoterapia tańcem i ruchem? W czym może pomóc?

         Dla każdego, kto czuje, że chciałby w proces terapeutyczny włączyć to, co dzieje się na poziomie ciała, dla osób, które czują, że terapia werbalna jest niewystarczająca.

Psychoterapia tańcem i ruchem może wspierać:

– osoby, które mają trudności w odczuwaniu, rozpoznawaniu i wyrażaniu swoich emocji i chciałyby je poczuć, ale nie zostać przez nie zalane;

– zmagają się z obniżonym lub brakiem poczucia własnej wartości, akceptacji siebie;

– doświadczają trudności, które łączą się z odczuwaniem ciała, obrazem ciała, np. zaburzenia odżywiania, depresja, lęk, doświadczenie przemocy;

– osoby, które nie lubią swojego ciała i chciałyby to zmienić;

– osoby, które chciałyby zintegrować emocje,myśli, odczucia z ciała;

– w radzeniu sobie z chorobami psychosomatycznymi, objawami niewyjaśnionymi medycznie poprzez lepsze rozumienie ciała, obniżanie napięć w ciele;

– w radzeniu sobie ze stresem;

– w budowaniu satysfakcjonujących relacji ze sobą i z bliskimi;

– w budowaniu zaufania do siebie, odkrywaniu swoich potrzeb i budowaniu satysfakcjonującego życia.

 

  1. Czym psychoterapia tańcem i ruchem różni się od innych nurtów?

Tym, co wyróżnia DMT spośród innych nurtów zorientowanych na działania, jest wykorzystanie procesu twórczego, metafory ruchowej oraz obserwacji i analizy ruchu. Metafora ruchowa i proces kreatywny mogą pomóc wyrazić emocje, które trudno nazwać słowami. Dzięki nim można dotknąć trudnych tematów, spraw, które trudno wyrazić słowami, nawet z odrobiną poczucia humoru, a także zaangażować prawą i lewą półkulę, tworząc połączenie między świadomością i nieświadomością, które mogą prowadzić do wglądu. Analiza i obserwacja ruchu pomagają w rozumieniu danej osoby, formułowaniu hipotez oraz proponowaniu doświadczeń ruchowych, które będą wspierające.

 

 

 

Artykuł przygotowany w oparciu o:

Pędzich, Z. (red.), (2017), Psychoterapia tańcem i ruchem. Teoria i praktyka, Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Pędzich, Z. (red.), (2014), Psychoterapia tańcem i ruchem. Terapia indywidualna i grupowa, Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Rothschild, B. (2004). The physiology of empathy. Counselling and Psychoterapy Journal, 15(9),11-15.

Schore A. N., Schore J. R. (2007). Modern Attachment Theory: The Central Role of Affect Regulation in Development and Treatment. Clinical Social Work Journal, 36(1), 9-20.

materiały ze strony Europejskiego Stowarzyszenia DMT, EADMT

 

[1]Za Z. Pędzich Psychoterapia tańcem i ruchem. Terapia indywidualna i grupowa.

 

> dowiedz się więcej informacji o psychoterapeutce: Krystyna Ułamek

Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego 2021 – Izabela i Kuba Kielczyk

10.10.2021 | Radio dla Ciebie |

Rozmowa na antenie Radia dla Ciebie z psychoterapeutami Izabelą Kielczyk i Kubą Kielczykiem o problemach psychicznych w 2021 roku – roku pandemii

10 października to Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. W swoich komunikatach WHO podkreśla, że traumatyczna sytuacja związana z pandemią wywarła duży wpływ na zdrowie psychiczne ludzi. My, w naszej praktyce psychologów, zauważamy, że osób obciążonych psychicznie przez pandemię może być zdecydowanie więcej niż z pozoru mogłoby się wydawać.

Oprócz grup społecznych obciążonych w znaczący i bezpośredni sposób, czyli pracowników służby zdrowia, osób mieszkających samotnie czy obarczonych wcześniej problemami psychologicznymi, są także grupy, które z różnych względów mogą cierpieć w samotności nie informując o swoich problemach i będąc pozostawionym samym sobie.

W naszej praktyce w ciągu ostatniego roku widzimy znaczący wzrost problemów psychologicznych w społeczeństwie. Szczególnie martwią problemy dzieci i młodzieży wynikające z ograniczenia kontaktów społecznych a także zamknięcia w domu.

O tym, kogo problemy psychologiczne mogą dotyczyć a z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę, o tym jakie konsekwencje mogą powodować zaniedbania w tym obszarze oraz o tym jak ważna jest empatia, zrozumienie i po prostu rozmowa, która może być przełomem w cierpieniu bliskiej nam osoby rozmawiają na antenie Radio Dla Ciebie psychoterapeuci i właściciele Pracowni Psychorozwoju Kielczyk

Wieczór z RDC Niedziela, 10 października 2021, godz. 20:20. Zapraszamy!

Czym jest unicorn hunting? Tłumaczy seksuolog Aleksandra Krupska

20.09.2021 | Hello Zdrowie | hellozdrowie.pl

Gdy heteroseksualna para szuka do łóżka osoby biseksualnej, z którą chce stworzyć erotyczny trójkąt, mówimy o zjawisku unicorn hunting. Jednak wbrew nazwie nie ma w nim nic baśniowego. Przeciwnie – unicorn hunting bywa źródłem problemów i dla pary, i dla osoby zapraszanej.

Unicorn hunting – czym jest?

W unicorn huntingu tą trzecią osobą zazwyczaj jest kobieta. Pary do współżycia nieprzypadkowo szukają osoby biseksualnej – chodzi o to, by odczuwała taką samą przyjemność w kontaktach seksualnych zarówno z mężczyzną, jak i drugą kobietą.

– To musi być osoba, której podobają się osoby obu płci, lubi z nimi współżyć i jest otwarta na różne doznania – tłumaczy seksuolog i psychoterapeutka Aleksandra Krupska z Pracowni Psychorozwoju Kielczyk.

Dlaczego więc mówimy o „polowaniu” (hunting)? Bo osoba biseksualna zaproszona do trójkąta najczęściej w tym układzie traktowana jest przedmiotowo. Jej potrzeby – nawet wbrew wcześniejszym ustaleniom – nie są respektowane. Poza tym, jak zauważa Aleksandra Krupska, znalezienie osoby, której podobają się zarówno kobiety, jak i mężczyźni, a która byłaby otwarta seksualnie, statystycznie nie jest proste. Stąd mowa o „polowaniu”.

Wywiad przeprowadzony na łamach wp.pl z seksuolożką Aleksandrą Krupską:

www.hellozdrowie.pl/czym-jest-unicorn-hunting-tlumaczy-seksuolog-aleksandra-krupska

Rodzinne Eldorado? firma rodzinna okiem psychologów…

wrzesień 2021 | Relacje – magazyn firm rodzinnych

Własną firmę tworzy się i kształtuje według swojego uznania i w zgodzie z własnymi wartościami. Przynosi to ogromną satysfakcję z pracy na własny rachunek z pełną decyzyjnością. Brak jest uzależnienia od innych; nie ma żadnych narzuconych reguł. To ogromne plusy.

Radość tworzenia, ból pomyłek

Z drugiej strony jest to ogromna osobista odpowiedzialność za podejmowane decyzje i wybory. W firmie rodzinnej porażki bolą zdecydowanie bardziej, a konsekwencje błędnie podjętych decyzji obciążają nas bezpośrednio. W dużej korporacji łatwo rozbić odpowiedzialność, a konsekwencje rozmywają się płynnie w wieloosobowej strukturze.

Firma w rodzinie, rodzina w firmie

Izabela Kielczyk: Z własnego doświadczenia zauważyłam, że firma i rodzina staje się jednością. Rodzina pracująca razem we własnej firmie przynosi sprawy służbowe do domu, z drugiej strony przenosi wartości rodzinne do firmy. Każda firma rodzinna zawsze jest inna, ponieważ tworzą ją ludzie, których łączy własna historia, kultura i sposób bycia. Ludzie ci z reguły pracując razem długo lub nawet całe życie mają głębokie poczucie wspólnoty, choć mogą dzielić ich inne potrzeby ekonomiczno‐społeczne. Tak silnych więzi nie ma w korporacjach, które starają się zespolić ludzi wokół wspólnego celu wprowadzając misję, wizję i wartości firmowe.

(…)

czytaj cały artykuł w Magazynie Relacje – Inicjatywa firm rodzinnych:
www.firmyrodzinne.pl/relacje-wrzesien-2021-radosci-i-troski-przedsiebiorcow

 

Depresja to ucieczka

23 lutego – Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją 

Statystyki występowania depresji niepokojąco wzrosły w czasie pandemii i okazuje  się, że może na nią cierpieć już co 4 osoba średnio na świecie[i]. W Polsce także od kilku lat odnotowuje się wzrost przypadków; w 2020 roku problem dotyczył 3,8 mln osób[ii]. Depresję mogą wywoływać różne czynniki
w tym psychologiczne jak przedłużający się stres, presja społeczna czy środowiskowa.[iii] Częściej dotyczy ona kobiet niż mężczyzn ii; w ostatnim czasie często także młodych osób. Według ekspertów-psychologów zawsze jest to ucieczka przed presją.

Wpływ pandemii COVID-19 na zdrowie  psychiczne jest niezaprzeczalny; o stanie zagrożenia informowali już eksperci w marcu 2020 r. odnotowując wzrost objawów depresji i lęku w różnych krajach. [iv]

Depresja – niepokojące dane

Od początku pandemii prowadzone są badania mające na calu oszacowanie skali zjawiska na świecie.[v] Wnioski płynące z przeglądu są niepokojące.

W porównaniu z szacowaną globalną częstością występowania depresji wynoszącą 3,44% w 2017 r.,
w 2020 r. łączna częstość występowania depresji jest 7 razy wyższa wynosi średnio 25%.W Wielkiej Brytanii odsetek ludzi przejawiający objawy depresji niemal podwoił się w czasie pandemii (19% vs. 10% przed pandemia), a w USA w grudniu 2020 aż 42% ludzi przejawiało objawy niepokoju lub/i depresji, podczas gdy przed pandemią było to 11%. v

Na podstawie zrealizowanych recept na leki przeciwdepresyjne NFZ w 2020 roku szacowało, że w Polsce na depresję cierpi 3,8 mln osób. Liczba ta konsekwentnie rosła w ciągu kilku ostatnich lat. Ponieważ Polska w 2017 roku była krajem europejskim o najniższym odsetku osób chorych na depresję ( 2,8%
w Polsce wobec 4,2% w UE), eksperci obawiają się, ze dane mogą być niedoszacowane. W krajach
o niższym stopniu świadomości problemu zaburzeń psychicznych, stygmatyzacji chorych oraz ograniczonym dostępie do opieki psychiatrycznej, pacjenci mogą pozostawać niezdiagnozowani. ii

Jak kształtować się mogą statystyki w Polsce podczas pandemii?

Obraz zawierający osoba, ściana, odzież, niebieski  Opis wygenerowany automatycznie
„Z praktyki psychologa biznesu obserwuję wyraźny wzrost liczby
i intensywności problemów psychologicznych w ostatnim czasie. Zaburzenia lękowe, stany obniżonego nastroju i spadek motywacji zaczęły bardzo niepokoić pracodawców i coraz częściej decydują się oni na zatrudnienie w firmie psychoterapeutów, którzy udzielają codziennego wsparcia pracownikom.

W początkowej fazie pandemii, kiedy traktowaliśmy lockdown
i obostrzenia jak sytuację przejściową, przeważał stres i obawa przed niepewnością jutra. Było to zupełnie normalne. Teraz, kiedy okazuje się, że na naszych oczach nieodwracalnie zmienia się rzeczywistość
i musimy dostosować się do nowego porządku świata, ogromne poczucie zagubienia i straty głęboko wdziera się w psychikę. Osoby podatne na załamania nerwowe i ze skłonnościami do depresji prawdopodobnie będą cierpiały coraz bardziej. Zmiany, jakie przynosi pandemia, w dużej mierze dotyczą rynku i wywołują kryzys, a więc często powodują stratę pracy czy zmianę sposobu zatrudnienia. Firmy zmuszone są do redukcji, restrukturyzacji, wprowadzania oszczędności lub zmiany modelu biznesowego. Zachwianie stabilności źródeł utrzymania lub strata pracy to, obok rozwodu i śmierci bliskiej osoby, jeden z najgorszych stresów życiu.”
 – komentuje obecną sytuację Izabela Kielczyk, psycholog biznesu, psychoterapeuta, współzałożyciel Pracowni Psychorozwoju Kielczyk.

Kto jest zagrożony?

„Na wywołanie depresji mogą mieć wpływ różne czynniki. Są osoby podatniejsze, u których depresja występowała rodzinnie. W dzisiejszych czasach największe znaczenie może mieć stres i czynniki psychologiczne związane z poczuciem niepewności, obawą czy wręcz strachem przed nieznaną przyszłością.” – dodaje Izabela Kielczyk.

Przyczynę powstawania objawów depresyjnych upatruje się także w wahaniach hormonalnych u kobiet oraz cechach ich osobowości. Statystyki podają, że kobiety są zdecydowanie bardziej podatną grupą
na depresję. W Polsce zapadają na nią ok. 2 krotnie częściej od mężczyzn (4% vs. 1,9%). Jednocześnie to one stanowią zdecydowaną większość (ok 74%) wszystkich zdiagnozowanych pacjentów. ii

Bardzo często czynniki społeczne, presja, wygórowane oczekiwania i ciążąca odpowiedzialność wpływają na pojawienie się objawów depresyjnych.

Obraz zawierający osoba, wewnątrz, ściana, mężczyzna  Opis wygenerowany automatycznie
„Dużą grupą, która często przejawia objawy depresyjne są młodzi ludzie. Dotyczyć to może nawet 1/3 z nich.  W dzisiejszych czasach młodzież doświadcza ogromnej presji społecznej związanej z wczesną odpowiedzialnością za siebie i swoją przyszłość. Od młodych wymaga się szybkiej decyzji i ukierunkowania kariery naukowej i zawodowej. Rodzice często nie dają lub nie są w stanie dać odpowiedniej pomocy
i wsparcia, a wymagania z ich strony są bardzo wysokie. W połączeniu z presją sukcesu i powszechnego kreowania w mediach społecznościowych wizerunku pięknego młodego człowieka
z sukcesami, ukierunkowanym życiem i pokaźnym kontem, powoduje głębokie frustracje i pojawienie się depresji u osób, które są na etapie poszukiwania. Świat stawia przed nimi ogromne wymagania, nie udostępniając odpowiednich narzędzi. Tacy ludzie często zmagają się z depresją łącznie z leczeniem farmakologicznym. Depresja to swego rodzaju ucieczka przed rzeczywistością i presją.”
 – tłumaczy Kuba Kielczyk, psychoterapeuta, założyciel Pracowni Psychorozwoju Kielczyk.


[i] Bueno-Notivola J et at, Prevalence of depression during the COVID-19 outbreak: A meta-analysis of community-based studies, International Journal of Clinical and Health Psychology,, Vol. 21. Issue 1.

(January – April 2021), https://www.elsevier.es/en-revista-international-journal-clinical-health-psychology-355-articulo-prevalence-depression-during-covid-19-outbreak-S1697260020300545; dostęp z dnia 17.02.2021 r

[ii] NFZ o zdrowiu. Depresja; Centrala Narodowego Funduszu Zdrowia Departament Analiz i Innowacji; Warszawa, luty 2020.

[iii] https://pacjent.gov.pl/jak-zyc-z-choroba/kiedy-smutek-jest-choroba; dostęp z dnia 17.02.2021 r.

[iv] UNITED NATIONS POLICY BRIEF: COVID-19 AND THE NEED FOR ACTION ON MENTAL HEALTH, 13 May 2020; https://www.un.org/sites/un2.un.org/files/un_policy_brief-covid_and_mental_health_final.pdf dostęp z dnia 06.10.2020.; Oświadczenie Sekretarza Generalnego ONZ, António Guterresa, w ramach wytycznych dotyczących COVID-19 –  apel o zjednoczenie i podejmowanie działań na rzecz zdrowia psychicznego w obliczu  pandemii. Maj 2020

[v] Abbot A,  COVID’s mental-health toll: how scientists are tracking a surge in depression, Nature News, 03 February 2021; https://www.nature.com/articles/d41586-021-00175-z; dostęp z dnia 17.02.2021 r.

Wywiad z Aleksandrą Krupską

23.11.2020 | kielczyk.pl |

Rozmowa z Aleksandrą Krupską – psychoterapeutka, terapeutka par, seksuologiem, interwentem kryzysowym i coachem PCC ICF.

Profil Aleksandry Krupskiej – seksuologa i psychoterapeutki

W dzisiejszych czasach wszyscy zmagamy się  z mnogością nowych problemów wynikających z pandemii. Pojawiło się ogromne zapotrzebowanie na wsparcie psychologiczne i psychoterapeutycznie we wszystkich aspektach. Pandemia odcisnęła swoje piętno na wszystkich sferach naszego życia i problemy emocjonalne zintensyfikowały się. Podczas gdy wcześniej klienci zgłaszali się do mnie przeważnie
z jedną sprawą, teraz problemy rozlewają się i rzutują na wszystkie lub większość sfer życia.

Przenikanie światów

Pracownicy, menadżerowie, rodzice, dzieci, znajomi – wszyscy doświadczamy mieszania się życiowych ról, które wcześniej były jasno zdefiniowane, a teraz zacierają swoje granice. Czujemy zamęt, zagubienie i frustrację.

Jednym z podstawowych i najtrudniejszych teraz problemów dla wszystkich jest mieszanie się różnych światów na jednej przestrzeni; zarówno w wymiarze fizycznym, jak i mentalnym. Życie rodzinne, praca czy nauka dzieci od wielu miesięcy odbywa się w tym samym miejscu, w domu. Nieustannie trzeba godzić różne role i interesy innych domowników. Zacierają się granice pomiędzy pracą, szkołą a domem, co rodzi wiele nieporozumień i napięć.

Kto lubi homeoffice

Po ponad 10. miesiącach obostrzeń i zamknięcia przywykliśmy trochę do takiego życia. Jesteśmy już w nieco innej sytuacji, ponieważ wiemy dużo więcej, niż na początku pandemii. Odkryliśmy, co w zmianach nam się podoba, a czego szczególnie nam brak. Przykładowo – jest grupa osób, jak „nocne marki”, którym dopiero pandemia pozwoliła swobodnie funkcjonować. Wreszcie nie czują się uciśnieni porannym wstawianiem i mogą dużo efektywniej wykonać swoją pracę wieczorami czy w nocy. Dla nich największym stresem teraz będzie powrót do biura i ponowne dostosowanie się do warunków, które nie były w zgodzie z ich naturą.

Pandemia odkryła także głęboko ukryte i nieuświadomione potrzeby. Osoby, które wcześniej uznawały się za zdeklarowanych introwertyków i samotników stroniących od innych ludzi, teraz zaczynają odczuwać ich brak. Okazuje się, że nie chodzi tu o niekomfortowy dla nich bezpośredni kontakt, konieczność rozmowy czy interakcji, ale po prostu obecność.  Świadomość, że jest ktoś w tle. Tacy ludzie, początkowo zachwyceni nową sytuacją, teraz mogą odczuwać cierpienie.

Czy mnie widać?

Dobrodziejstwo techniki staje się także naszym przekleństwem. Większość kontaktów obywa się teraz online, telefonicznie lub za pomocą innych platform komunikacyjnych, jak social media. Spotkania rozpoczynamy nie od tradycyjnego „Co słychać?”, tylko „Czy mnie słychać; czy mnie widać?”. Taki kontakt, siłą rzeczy, jest mniej żywy; technika zabiera nam spontaniczność i autentyczność. Kontakt wzrokowy jest utrudniony, ponieważ patrzymy w kamerę lub ze spuszczonym wzrokiem na rozmówcę
i dlatego trudniej jest odczytywać reakcje i emocje rozmówcy.

Trzeba wypracować sobie nowy schemat rzeczywistości.

Największym teraz wyzwaniem dla wszystkich jest uświadomienie sobie, ze nie znajdujemy się w okresie przejściowym, tylko że jest to nowa rzeczywistość. Wiosną do zmian podchodziliśmy z dystansem starając się przetrwać trudny okres z zaciśniętymi zębami. Teraz okazuje się, że zmiana rzeczywistości staje się faktem i musimy się z tym pogodzić. Trzeba uznać że jest to nowa norma i nauczyć się funkcjonowania w nowej rzeczywistości. I to jest najtrudniejsze, ponieważ wywołuje to w nas dużo buntu, związanego szczególnie z ograniczeniami naszych swobód.

Czy chcemy powrotu?

Zmiany dotyczą także nas samych. Pomimo tęsknoty za biurem, powrót do poprzedniego trybu pracy paradoksalnie u niemałej części osób może wiązać się z ogromnym stresem. Zarówno u osób o silnych osobowościach stadnych, które cierpią z powodu zamknięcia biura i braku kontaktów, jak również u introwertyków pozornie zadowolonych z pracy z domu. Ci pierwsi zdobyli na „online” niezależność i swobodę, których nie chcą ponownie stracić. Samotnicy, po powrocie do biur, będą musieli zmierzyć się z kontaktami interpersonalnymi i konfliktami, z którymi, dzięki pandemii, nie musieli się przez jakiś czas mierzyć. U tych osób obserwujemy tzw. „problem odstawienny”. W trakcie homeoffice stracili wcześniej wypracowane mechanizmy obronne, które przestały być im potrzebne i teraz powrót będzie wiązał się z ogromnym stresem.

Menedżerowie w pułapce

W czasie pandemii rola i odpowiedzialność menadżerów znacznie wzrosła. Zarządzanie rozproszonym zespołem to zupełnie nowe wyzwanie dla kierowników, którzy byli przyzwyczajeni do bezpośredniego nadzoru swoich pracowników. W początkowej fazie podstawową trudnością było zarządzanie pracą zdalną – odpowiednia komunikacja, podział obowiązków, zaufanie i rozlicznie z zadań. Po upływie kilku miesięcy wszyscy, zarówno podwładni, jak i przełożeni, oswoili się już z homeoffice. Teraz menadżerowie borykają się z innego rodzaju stresem. Zarządzanie grupą osób przeżywających problemy, których także osobiście doświadczają kierownicy, to duża pułapka. W takiej sytuacji szef może niebezpiecznie utożsamiać się z pracownikiem, mocniej empatyzować, przeżywać bardziej jego i swoje problemy, czy być podatniejszym na frustrację.

Jesteśmy umęczeni

Obecny czas to ogromny egzamin także dla związków. Pandemia bezlitośnie obnaża podstawy relacji. Jeśli związek zbudowany jest na wątłej bazie, teraz przeżywa głęboki kryzys. Ten problem może dotyczyć nie tylko par, ale także innych relacji jak dzieci-rodzice, rodzeństwo lub przyjaciele. Od kilku miesięcy żyjemy w permanentnym stresie i jesteśmy tą sytuacją umęczeni. Koniecznie trzeba sobie z tego zdać sprawę, ponieważ w takim stanie mamy gorszą zdolność do jasnej oceny sytuacji; nasza uwaga jest mocno rozproszona i nadwyrężona. A związki i relacje to źródło naszej siły i powinny opierać się na wzajemnym wsparciu w trudnej sytuacji. Osobom przeżywającym kryzysy w relacjach rekomenduję obniżenie oczekiwań wobec … siebie. Jeżeli do tej pory uważałam się za mamę na 5 w skali do 6, to teraz obniżam swoje oczekiwania w stosunku do samej siebie i wyznaczam sobie plan minimum – na ocenę 3. Patrzę, co jest dla mnie „wystarczająco dobre” przy posiadanych możliwościach i dostępnych zasobach.

90% naszych doświadczeń to są nasze interpretacje, które dotyczą 10% faktów

Bardzo dużo par przeżywa teraz problemy w życiu intymnym. Udane wcześniej życie seksualne teraz zamiera i pojawiają się wyrzuty i frustracje. Osobom takim doradzam przede wszystkim empatię i zrozumienie dla partnera, który także jest bardzo zmęczony i nadwyrężony przez pandemię. Nasze życie uległo dużej zmianie i, być może, nie mamy potrzebnych nam bodźców, zasobów czy odpowiednich sytuacji aby inicjować zbliżenia.

Zamiast nadinterpretować, że zachowanie partnera świadczy o czymś złym, warto zacząć cieszyć się podstawową bliskością, jak przytulenie czy wspólna herbata. Trzeba świadomie to zauważać i codzienne doceniać się nawzajem: „Widzę że zrobiłeś to dla mnie, doceniam i dziękuję”. Musimy być świadomi, że nie tylko mi jest trudno, drugiej stronie też. Ważne jest wypracowanie serdeczności i świadomość, że to, co było wcześniej normalne, teraz może być wielkim wysiłkiem.

W obecnych czasach prowadzę dużo sesji online, ale są klienci, którzy potrzebują i bardzo sobie cenią osobiste spotkania. Tym osobom proponuję możliwość skorzystania z sesji specjalnych ?

Jak pies stał się terapeutą.

Pewnego razu musiałam do poradni przyjść z moim psem, Jakaroo. Miałam zamiar zostawić go pod opieką naszych recepcjonistów, ale jak tylko pieska zobaczyła moja klientka, zapytała, czy może on towarzyszyć jej na sesji.

I tak się zaczęło.

Obecność i towarzystwo zwierząt często wykorzystywane jest w terapii osób z zaburzeniami sensorycznymi czy zaburzeniami w rozwoju lub przy dzieciach i osobach z dysfunkcją np. wzroku i takie zadania ma pies przewodnik. Natomiast ja w swojej praktyce terapeutycznej zauważyłam, że obecność Jakaroo bardzo pozytywnie wpływa na klientów – czują się swobodniejsi, bardziej zrelaksowani. Pies wprowadza ciepłą i empatyczną atmosferę i, jeśli dla klienta mówienie o pewnych emocjach lub sytuacjach jest trudne, jego obecność to ułatwia. Pies zawsze akceptuje, nie ocenia; on po prostu jest. Przy trudniejszych emocjach klienci mogą mówić wprost do niego lub go pogłaskać. Jeśli wcześniej nie rozmawiali z nikim o trudnych dla nich sprawach i doświadczeniach, pies stanowi pewien bufor i jest dodatkową formą terapii dotykowej. Emocjonalne przytulenie, bliskość zwierzaka działa podświadomie i koi.

Pies stanowi także swojego rodzaju „papierek lakmusowy” stanu psychologicznego klientów. Kiedy na początku terapii klienci napotykają wewnętrzne bariery – ich dotyk jest mocny, urywany, krótki. W miarę upływu czasu głaskanie zaczyna się zmieniać – uspokajać; jest mniej intensywne, spokojniejsze. Pies także inaczej reaguje: staje się bardziej ufny, kładzie pysk na kolanach klienta. Jeśli wyczuwa zdenerwowanie i wewnętrzne napięcie, trzyma się raczej na dystans i obserwuje. Patrząc na psa, klienci, jak w lustrze, widzą swoje emocje i mogą starać się je korygować. To również stanowi element ich terapii.

Mogę śmiało powiedzieć, że w pracy towarzyszy mi drugi doświadczony i niezwykle uważny terapeuta. Wszystkich moich klientów informuję o tym, że jest taka możliwość aby towarzyszył nam pies, który ma także funkcję terapeutyczną. Od decyzji klienta zależy czy Jackaroo bierze udział w sesjach. Z drugiej strony, bardzo liczę się z moim towarzyszem i nie pozwalam, aby za dużo pracował. Każda sesja jest dla Jackaroo przeżyciem i obciążeniem, dlatego dbam o to, aby nie pracował więcej niż trzy godziny dziennie, z przerwami pomiędzy sesjami.

Webinar z Kubą Kielczykiem

01.12.2020 | Inicjatywa Firm Prywatnych |

 

“Droga do siebie – jak odnaleźć się na ścieżce zmian zawodowych, firmowych, ekonomicznych

Webinar z Kubą Kielczykiem, psychoterapeutą, terapeutka par, założycielem Pracowni Psychorozwoju Kielczyk przeprowadzony dla stowarzyszenia Inicjatywa Firm Prywatnych.

» Kuba Kielczyk – profil psychoterapeuty

Na osobistym przykładzie, Kuba Kielczyk pokazał swoją podróż wraz z psychologią procesu i jak jej metody pomogły w jego własnej zmianie, z analitycznie myślącego inżyniera do otwartego i wrażliwego na relacje międzyludzkie humanistę.

Przybliżył także pojęcie “psychologia zorientowana na proces” – czyli nurt myślenia o życiu, pracy, świecie w kategoriach procesu, czyli ciągłej zmiany, a także pokazał możliwości innego spojrzenia na to czym jest zmiana.

O webinarze

Doświadczasz zmiany? Zmieniasz profil działalności? Zmieniasz strukturę zatrudnienia? A może sam potrzebujesz zmiany? Samego siebie, nastawienia do ludzi, do świata? Zapraszamy na podróż po zmianę, a rozpoczniemy ją wchodząc głębiej w siebie. Ale najpierw o tym jak w ogóle rozpoznać sygnały mówiące o tej potrzebie? Jak je rozszyfrować i podążać za ich wskazówkami, znajdując własną drogę przez swoje życie, drogę budowaną z materiału o nazwie „chcę” a nie „muszę” czy „należy”.

Jesteśmy w momencie, kiedy słowo „zmiana” nabiera innego znaczenia. W stosunku do zeszłego roku świat wokół nas bardzo się zmienił. Psychologia zorientowana na proces – czyli nurt myślenia o życiu, pracy, świecie w kategoriach procesu, czyli ciągłej zmiany – daje możliwości innego spojrzenia na to czym jest zmiana.

Podczas webinarium:

  • dowiesz się jak odnajdywać sygnały na zmianę (w swojej firmie, życiu i w samym sobie);
  • poznasz jak zmiana samego siebie wpływa na zmianę Twojego otoczenia, firmy, relacji;
  • dowiesz się jakie są etapy zmiany i jak rozpoznawać te etapy.

Na webinarium spróbujemy wspólnie poszukać waszych drzwi prowadzących do nowej drogi – zmiany samych siebie. Nie obiecujemy ich otwierać, ale spróbujemy je chociaż uchylić i zerknąć co jest po drugiej stronie.

» Obejrzyj webinarium na YouTube

» Umów konsultację do Kuby Kielczyka

Wywiad z Joanną Obuchowicz

23.11.2020 | kielczyk.pl |

Rozmowa z Joanna Obuchowicz, psychoterapeutką, pedagogiem, trenerem i terapeutką par.

» Joanna Obuchowicz – profil psychoterapeutki

Jednym z podstawowych obszarów, który cierpi podczas pandemii jest zdrowie psychiczne.

Obserwuję, że z decyzją podjęcia terapii lub wsparcia psychologicznego zgłaszają się teraz do nas nowi klienci w nieco odmiennych niż zwykle trudnych sytuacjach. Powody są różne.

Pandemia uruchomiła w nas wiele lęków, odebrała stabilizację emocjonalną i poczucie przewidywalności, a co za tym podąża bardzo ważne podstawowe poczucie bezpieczeństwa. Zawieszeni jesteśmy między lękiem a nadzieją. Sytuacja, w której się znaleźliśmy, obnaża nasze deficyty w zakresie radzenia sobie z emocjami i przechodzenia przez kryzys, uwydatnia zatem obszary do pracy nad sobą.

Jedni chcą „ugasić pożar” i przestać się bać, poczuć się lepiej i zrobić to jak najszybciej.  Inni decydują się na podjęcie terapii, bo chcą zrozumieć siebie, zwiększyć świadomość własnych zachowań, poprawić jakość swoich relacji; być może zrobiliby to także niezależnie od czasu pandemii. Wielu klientów doświadcza straty pracy i zwykle jest to związanie z przeżywaniem dużego lęku, niekiedy kryzysu tożsamościowego; zwłaszcza jeżeli dotyczy młodych ludzi.

To co jest ważne, to nabranie odrobiny dystansu, spojrzenie na problem z innej perspektywy i zwrócenie się do kogoś, kto nam w tym pomoże. Terapeuta będzie odpowiednią osobą, która wesprze we wskazaniu i oświetlaniu drogi, którą powinniśmy podążać, aby droga ta była bezpieczna, mniej wyboista i żeby doprowadziła nas do celu.

Proces naprawczy jest złożony i ważne żeby się nie spieszyć, robić to we własnym tempie. W swojej pracy zawsze dostosowuję formy pracy do potrzeb i możliwości klienta, stosuję terapię „szytą na miarę” tak, aby była najbardziej skuteczna.

Wiosenny lockdown zmusił nas do wprowadzenia wielu zmian, które umożliwiają nam dalszą pracę w warunkach pandemicznego kryzysu. W Pracowni stworzyliśmy system konsultacji psychoterapeutycznych online. Żaden z dotychczasowych klientów nie pozostał bez możliwości kontynuowania procesu terapeutycznego, chociaż nie wszyscy, z różnych powodów, zdecydowali się na tę formę.

Lockdown to poważny egzamin dla rodziny, związków, a także dla samego siebie

W marcu zostaliśmy zatrzymani w codziennej gonitwie. Zostaliśmy w domu z poczuciem niepokoju, zagrożenia i niepewności. Wiele osób doświadczało bezradności i napięcia związanego z czekaniem.

Okazało się, że dla wielu z nas ten czas był, i chyba w dalszym ciągu jest, czasem darowanym, choć odnoszę wrażenie, że jest to proces dynamiczny i zmienia się, podobnie jak codzienna liczba zakażonych. To w dużej mierze czas dla rodziny, dzieci, ale jednocześnie także dla pracy zawodowej, często wykonywanej z domu. Paradoksalnie, może być to czas dla kogoś, o kim najczęściej zapominamy, czyli dla samego siebie. Wielu z nas dopiero w okresie kwarantanny czy izolacji spotyka się z samym sobą zadając sobie podstawowe pytania. Co naprawdę jest ważne? Dlaczego to nas spotyka? Dokąd nas to doprowadzi? Mamy więcej czasu dla siebie, a przynajmniej możemy spróbować mieć go więcej.

Rodzina na wyciągnięcie ręki, początkowo przynosi stan radości i spełnienia, ale z czasem zaczyna być trudniej: dzieci złoszczą a partner jest nieustannie obecny. Czujemy się jakby ktoś nas zamknął w klatce. Okazuje się, że nie potrafimy być ze sobą blisko, że niekoniecznie jest to czas na pogłębianie więzi, bo te dotychczasowe są bardzo słabe i nie umiemy o nie zadbać. Nie potrafimy także siebie nawzajem słuchać i rozmawiać. Nie wiemy jak być blisko fizycznie i emocjonalnie. To dobry czas na refleksję, aby uświadomić sobie, czym jest bliskość, jak ją okazywać, jak o niej mówić i jak ją przeżywać.

Wcześniejsze myślenie, że żadne złe rzeczy nie powinny nam się przytrafić, to nieprawda. Przekonanie, że należy nam się wszystko pchało nas do gonitwy, w której traciliśmy to, co naprawdę ważne. Dzisiaj jest dobry czas aby poczuć, jak wiele mamy powodów do wdzięczności. To ona daje nam poczucie szczęścia i pozwala łatwiej przeżywać każdy kryzys. Rodziny, w których relacje są bliskie, przepełnione miłością, zrozumieniem i akceptacją, zdecydowanie lepiej radzą sobie z trudnymi sytuacjami. Jeżeli natomiast kryzys w rodzinie się pojawi, to nie przypisujmy całej winy pandemii. Ona tylko uwypukliła, może przyspieszyła to coś, co było w naszych relacjach, a czego nie byliśmy świadomi. Może jest to dobry moment na zmianę i będziemy wdzięczni sytuacji za uświadomienie tej konieczności.

Kobiety w dobie pandemii

Rolę kobiety w dzisiejszych czasach warto rozważać na kilku płaszczyznach. Zauważmy, obok oczywistych ról kobiet, czyli matki, partnerki czy pracownika, kobiecą rolę w kształtowaniu wspólnotowości. Kobiety, która nadaje znaczenie przynależności do grupy (w tym także rodziny) i kładzie nacisk na potrzebę wzajemnego wsparcia, a, w sytuacjach kryzysowych, także czerpania z doświadczeń życia we wspólnocie. Kobieca siła to umiejętność bycia razem, robienia czegoś wspólnie i solidarnie.

W obecnej sytuacji stykamy się z poglądem, według którego umiłowanie osobistej wolności stanowi główną przeszkodę na drodze do podporządkowania się ograniczeniom sanitarnym. Kobietom przychodzi to łatwiej, posiadają bowiem silne przekonanie o byciu odpowiedzialną za swoje gniazdo i gotowe są tego bronić. W obecnej sytuacji wydaje się, że społeczeństwa faworyzujące indywidualizm radzą sobie gorzej z pandemią niż te, w których głębiej zakorzeniona jest kultura wspólnoty.

Dzisiejsza sytuacja dla kobiet nie jest łatwa, pokazuje, że pomimo pandemii i wielu ograniczeń, kobiety są gotowe zjednoczyć się w sprawie dla nich ważnej, dotyczącej poprawy ich sytuacji medycznej, ekonomicznej, psychologicznej. Poprawie, która przybliża kobiety do prawdziwej emancypacji.

Siła młodego pokolenia 

Okres pandemii to dobry czas na uczenie i odkrywanie przez dzieci swojej siły emocjonalnej. Pozwoli ona w przyszłości łatwiej podnosić się po doświadczeniu przeciwności losu. Odporność psychiczna powinna być kształtowana przez szkołę, bowiem to równie ważna umiejętność jak inne, które tam nabywamy. Silne emocjonalnie dziecko to w przyszłości równie silny dorosły, potrafiący przetrwać różne kryzysy, które się w życiu przydarzają.

Warto uczyć dziecko jak radzić sobie z trudnościami. Nie musimy rozwiązywać natychmiast jego problemów. Warto pozwolić aby samo przedstawiło propozycję, swój pomysł poradzenia sobie z kłopotliwą sytuacją. Zadajmy pytanie – co o tym myślisz? Jaki masz pomysł na rozwiązanie tej sytuacji? Czego najbardziej potrzebujesz? Jak się z tym czujesz? Co chciałbyś zrobić? Czy potrzebujesz mojej pomocy?

Obecnie zarówno dzieci jak i młodzież doświadczają potrzeby samodzielnego radzenia sobie z nauką, która często odbywa się online. To nowe doświadczenie również dla nauczycieli. Młodzi ludzie dobrze radzą sobie z nowymi technologiami i potrafią z nich w pełni korzystać. Pomóżmy młodym analizować to co się wydarza, wyciągać wnioski, przyswajać nowości aby mogli korzystać z tego w przyszłości.

Pandemia nie zdominowała życia młodzieży tylko pojawia się w tle. Pomimo istniejącego zagrożenia chorobą, dzieje się przecież tak wiele w ich życiu: uczą się, zakochują, zdają egzaminy czy rozpoczynają naukę i są ciekawi świata. To wspaniała okazja do zachowań altruistycznych, wspólnotowych. Młodzi ludzie chętnie angażują się w takie przedsięwzięcia. Pozwalają one doświadczać swojej sprawczości, budują poczucie własnej wartości.Odporność psychiczna to zdolność „dojścia do siebie” po trudnym doświadczeniu, zdolność do powrotu do normalnego życia, która może zaowocować tzw. wzrostem potraumatycznym. Ktoś, kto tego doświadczy, będzie bardziej odporny i lepiej poradzi sobie w podobnej sytuacji w przyszłości.

» Joanna Obuchowicz – profil

» Umów konsultację

Pandemia wywiera wpływ na nasze zdrowie psychiczne.

23.02.2021 | wyborcza.pl | Wywiad z Izabelą Kielczyk – psychologiem biznesu i psychoterapeutą ludzi biznesu.

Pandemia wywiera wpływ na nasze zdrowie psychiczne. Tysiące Polaków przebywa na zwolnieniach lekarskich.

W ubiegłym roku lekarze wystawili ponad 0,5 miliona zwolnień lekarskich z powodu zaburzeń adaptacyjnych i ciężkich reakcji na stres. To był m.in. efekt długotrwałego zamknięcia w domu.

>> Poczytaj o psychoterapii ludzi biznesu prowadzonej przez Izabelę Kielczyk

(…)

Psychoterapia w pracy

Zaburzenia lękowe, stany obniżonego nastroju i spadek motywacji zaczęły niepokoić pracodawców, dlatego wiele firm coraz częściej decyduje się na zatrudnienie psychoterapeutów, którzy udzielają codziennego wsparcia pracownikom.

– W początkowej fazie pandemii, kiedy traktowaliśmy lockdown i obostrzenia jak sytuację przejściową, przeważał stres i obawa przed niepewnością jutra. Teraz, kiedy okazuje się, że na naszych oczach nieodwracalnie zmienia się rzeczywistość i musimy dostosować się do nowego porządku świata, ogromne poczucie zagubienia i straty głęboko wdziera się w psychikę. Osoby podatne na załamania nerwowe i ze skłonnościami do depresji prawdopodobnie będą cierpiały coraz bardziej. Zmiany, jakie przynosi pandemia, w dużej mierze dotyczą rynku i wywołują kryzys, a więc często powodują stratę pracy czy zmianę sposobu zatrudnienia. Firmy zmuszone są do redukcji, restrukturyzacji, wprowadzania oszczędności lub zmiany modelu biznesowego. Zachwianie stabilności źródeł utrzymania lub strata pracy to, obok rozwodu i śmierci bliskiej osoby, jeden z najgorszych stresów życiu  – komentuje obecną sytuację Izabela Kielczyk, psycholog biznesu, psychoterapeuta, współzałożyciel Pracowni Psychorozwoju Kielczyk.

(…)

>> przeczytaj cały artykuł na wyborcza.pl

Budżet bez tabu. “Nie jesteśmy nauczeni liczenia pieniędzy”

23.02.2021 | So. Magazyn | Kiedyś mówiło się, że dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. Ale to nieodłączna część naszego życia. Bez względu na to, czy w danym momencie mamy ich więcej, czy mniej, warto ten temat oswoić, aby nie wywoływał w nas frustracji, konfliktów i zawiści – mówi psycholog biznesu i psychoterapeutka Izabela Kielczyk.

Marta Krupińska: Spowodowane pandemią obniżki pensji czy utrata pracy dla wielu z nas stały się sygnałem, aby podejść bardziej racjonalnie do zarządzania swoim budżetem. Mimo to, jak wynika z badania IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów, tylko 1/5 z nas w razie zwolnienia ma oszczędności, które pozwolą utrzymać się przez pół roku. Z czego wynika nasza niechęć do oszczędzania?

Izabela Kielczyk: Niska jest u nas kultura oszczędzania. Po transformacji chcieliśmy się dorobić i z tego korzystać. Bardziej byliśmy skoncentrowani na konsumpcji niż na oszczędzaniu. W pandemii ludzie zobaczyli, że trzeba oszczędzać, odmawiać sobie różnych rzeczy. Ale to jest bardzo trudne. Wydawało nam się, że pieniądze zawsze się znajdą, od kogoś się pożyczy. Zachłystywaliśmy się kredytami, “chwilówkami”, zwłaszcza w okresie wzmożonych wydatków, np. przed świętami, a potem trzeba było je spłacać. Nie jesteśmy nauczeni liczenia pieniędzy. Płacąc kartami, wydajemy je lekką ręką i nie widzimy, jak znikają z konta. Zamiast myśleć perspektywicznie, skupiamy się na zaspokajaniu swoich materialnych potrzeb tu i teraz, jakby jutra nie było.

Do czasu, aż z jakiegoś powodu musimy zacząć ograniczać wydatki. U wielu osób wywołuje to jednak ogromną frustrację i złość. Jak sobie radzić z tymi trudnymi emocjami?

Trzeba przyjąć, że są w życiu różne momenty. Ludzie XXI wieku przed pandemią byli przyzwyczajeni, że wszystko jest dostępne, wszystko możemy, a pieniądze stosunkowo łatwo się zdobywa. Ale teraz żyjemy w zmiennym świecie, nic nie jest pewne i nie wiadomo, co się wydarzy, powiedzmy za pół roku. Warto spróbować sobie wytłumaczyć, że to nie jest nasza wina, tylko są teraz takie czasy. Przypomnieć sobie, że w życiu zawsze były gorsze i lepsze momenty, z czegoś trzeba było zrezygnować. Ale też dać sobie do tego prawo, pogodzić się z tym, że może nam być ciężko, nie wmawiać sobie na siłę, że to jest najlepsza rzecz, jaka mogła nas spotkać.

(…)

>> przeczytaj cały artykuł na www.so-magazyn.pl